PS Moje dotychczasowe wakacje mijają pod znakiem planów niezrealizowanych. Nie umiem wykorzystać tak dużej ilości wolnego czasu, i w efekcie przepływa mi on przez palce.
more...Tag: zdjęcia
Moja mama spanikowała, że most w mieście zostanie zamknięty, wyciągnęła mnie ze szkoły i kazała taksówką odebrać Kacperka z przedszkola (TAK! mój aspołeczny brat chodzi do przedszkola!). Tak więc siedzę sobie w domu, czekam na frytki od babci, pakuję się na wycieczkę do Warszawy (pogoda idealna na trzy dni zwiedzania) i mam czas, żeby powrzucać trochę zdjęć. Modelkują jak zwykle Ania i Cyl. [ KLIK -> zdjęcia się powiększają]
more...Zastanawiałam się ostatnio nad wyborem trzeciego imienia, czyli patrona do bierzmowania. Pierwsze co wpisałam w google to ‘patron tancerzy’. Znalazłam świętego Jana i (o ironio) świętego Wita, po czym w swojej nieprzeniknionej bystrości wpadłam na to, żeby poszukać czegoś w stylu „PATRONKI tancerzy”. Niestety, nie znalazłam takowej. To niesprawiedliwe. Czytałam o patronkach kucharek, wikliniarzy, ślusarzy, strażników więziennych, cenzorów, piwowarów, miedziorytników i wytwórców cegieł, ale świętej od tańca, ni cholery – nie ma. Potem zaczęłam myśleć, czy jednak nie mogłabym zostać Pauliną Marią Janem Kudłacik, ale Szreku oznajmił, że byłaby to lekka patologia. Tak więc przestudiowałam cały spis patronów na Interii i dopiero pod koniec, pod literą „R” coś znalazłam – Ryta, od spraw trudnych i beznadziejnych. Coś akurat dla mnie.
W te wakacje mniej więcej na przełomie lipca i sierpnia miałam okazję zwiedzić muzeum KL Stutthof. Wszystko co tam zobaczyłam, usłyszałam albo przeczytałam zrobiło na mnie duże wrażenie. Zaletą tego miejsca jest autentyczność – baraki z oryginalnym „wystrojem” (o ile można to tak nazwać…) i ogólnie niewielka ingerencja w pierwotny stan obozu.
W zeszłą sobotę byłam z klasą w Oświęcimiu i wróciłam… trochę znudzona. Nie wiem w czym rzecz. Może wszystkie obozy koncentracyjne zbyt długo figurowały w mojej świadomości jedynie jako liczby i nazwiska, może to wina pogody, która zmuszała do patrzenia się w ziemię, a może przewodniczki, której ton głosu przywodził na myśl gospodynię domową, rozprawiającą o proszku do prania… Może po prostu nie dojrzałam jeszcze do tego miejsca i mimo pewnej wiedzy teoretycznej dalej nie ogarniam.
W środę były urodziny Annnnnnnny! Hot, śłit i co tam jeszcze, sixtin. Tu można obejrzeć część prezentu ode mnie i Kozy ;)
Wczoraj mojego brata, Ka (lat cztery) odwiedził kolega. Mijając mój pokój Ka zatrzymał Wojtka i powiedział: tu mam siostrę. Taką! [tu wskazał na mnie palcem]
padłam. =D
Pojawienie się wiosny i słońca przypłaciłam kilkudniowym spadkiem nastroju, tak już mam. Muszę walczyć z moją słońcofobią i czasem odsłonić okno.
Przeglądam sobie ostatnio włoskie Vanity Fair, które na Allegro osiąga zawrotną cenę 2 zł za sztukę i w sumie nie widzę różnicy między wersją włoską (najlepszą) a angielską. Te właśnie czasopisma mają dziewczyny na zdjęciach poniżej. Dwa ostatnie zdjęcia Anki z kapeluszem zasłaniającym oczy nie są moimi pomysłami – to fejki okładki Vogue. Mam dooooooooooosyć studia i wszelkich zdjęć w pomieszczeniach. Plener chcę!
Rozmowa podczas przygotowań do sesji:
- Jaka ostra szminka, czyja?
- Taty.
[KLIK ->POWIĘKSZA SIĘ]
more...KLIK -> POWIĘKSZA SIE
Miałam napisać coś o wczorajszym koncercie Farben Lehre, ale mulę od 10 minut i nic ciekawego z tego nie wychodzi, więc nie będę się już więcej wysilać i pójdę po najmniejszej linii oporu.
Repertuar twarzy jak na każdym koncercie w mdQ. The Freshmakers mulili ponad godzinę i nie byli fresz. Prawdziwe pogo (wiecie, co chcę powiedzieć) jest z wielu powodów nie jest dla mnie, ale nasze andrychowskie, emdekowe, jak najbardziej mi odpowiada. Podsumowując; wydarłam się, wyskakałam i jestem bardzo zadowolona.
Była mooooc ! ;d
[Znając mojego bloga kompozycja notki po opublikowaniu się zrypie, ale co tam. I tak nic z tym nie zrobię]
more...





















