Pójdziesz za mnie na wartę? Ok, ok. Tam, przy tylnej bramie. Anka, gdzie masz ten lakier? Nie rzucaj w nią moją bluzką. Adaaaaa, Adaaa… padać zaczęło, zdejmij pranie, prooooszę… Zimno! Epidemia trzydniowej grypy. Harcerz jest zawsze pogodny. Dzik Cieszysław. Tomek z gitarą. Rozwód przed weselem. Nie chce mi się robić mężowi kanapek. Jeszcze tylko 5 dni? Pabiany, pawiany, że co? A ja będę w tych szyszkach tańczyć! Dalej, dalej, trzecią zwrotkę śpiewamy. Pani druhna Beata, megafial. Pasta jajeczna przed szałasem. Ja nie pójdę umyć tej menażki. Niebieskie spodenki, o matko… A kiedy ci dzik, przebiegnie drogę, nie myśl, że to pech; urwij mu jedną nooooogę! Nie ma tu dzików. Jak, cholera, nie, jak ja go widzę koło kuchni. Napiszesz mi to tego chwyty? Oj tam, oj tam, w 2006 to było dopiero! Rada Obozu do mnie! Co wy tam trupy trzymacie? Zabierać te koce! Ej, Paulina, może byś poszła do namiotu, co? =/ Nie po oczach! Anka nie śpij, bo nam flagę wezmą! Jak będziesz spała pod masztem, to to nic nie zmieni… Płetwal błękiiiiitnyyyy! NANANANANANANNANANAAAAAAAAAAAAA!…. No to masz po szarej lilijce. I co z tego, spróbuję za rok, haha… Zabierzcie mu ten ręcznik! Matko boska, żyjesz?! Śledź to był..
Melodie mają to do siebie, że potrafią lepiej niż jakikolwiek pamiętnik przechowywać wspomnienia. Są jak skrzynie ze skarbami, które gubią się tylko po to, żeby je odnaleźć.
Kilka tygodni temu jeden z moich przyjaciół zapytał mnie, gdzie i kiedy zgubiłam duszę. Prawdę mówiąc, to po prostu zostawiłam ją w pewnym miejscu; tam, gdzie powinna być. Za tym idący spadek intensywności ADHD pozwolił mi przyjrzeć się ludziom, którym nigdy wcześniej się nie przyglądałam. Zastanawiałam się nad tym, co powoduje, że niektórych klasyfikuję jako ‘nudnych i tyle’. To była jedna z cięższych rozkmin ostatniego czasu, ale w końcu zauważyłam coś – jedną rzecz – która łączy wszystkich ‘nudnych i tyle’: brak pasji. Nie mówię to o jakimś hobby, czyli cześć, jestem Asia i lubię psy: mówię o Pasji przez duże Pe i o Marzeniach przez duże eM. Dlatego Weronika chciała umrzeć. Jej życie było bezbarwne, a cytując Wańkowicza: miłe, poprawne i nijakie. To samo tyczy się muzyki. Wielu ludzi, i ja oczywiście też, ocenia innych przez pryzmat tego, czego słuchają. Kiedy słyszę coś w stylu ‘ja to słucham tego, co leci’ to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Człowiek z natury rzeczy potrzebuje czegoś, czemu mógłby się oddać w całości. Musi mieć o czym myśleć. Nie wiem, czy ktokolwiek zrozumiał mój zagmatwany proces myślowy, ale w każdym razie wniosek z niego jest jeden: ludzie bez pasji są nic nie warci. Tym pozytywnym akcentem kończę notkę i wrzucam piosenkę na dziś. Mam dziką ochotę ją zadedykować.
Stawiłam czoło małopolsce edu peel i zarekrutowałam się. Przy wybieraniu klasy językowej na drugim miejscu trochę zadrżała mi rękę i oko (geografia-_-), ale ogólnie jestem zadowolona. Po pierwsze chóman, po drugie językowa w LO, po trzecie chóman u Wadowity.
Moja mama spanikowała, że most w mieście zostanie zamknięty, wyciągnęła mnie ze szkoły i kazała taksówką odebrać Kacperka z przedszkola (TAK! mój aspołeczny brat chodzi do przedszkola!). Tak więc siedzę sobie w domu, czekam na frytki od babci, pakuję się na wycieczkę do Warszawy (pogoda idealna na trzy dni zwiedzania) i mam czas, żeby powrzucać trochę zdjęć. Modelkują jak zwykle Ania i Cyl. [ KLIK -> zdjęcia się powiększają]
Stoję sobie w kościele, ksiądz na kazaniu przynudza wybitnie. Aaaale się dziwnie czuję… Co tu tak ciepło? Ściągam chustkę. Stoję dalej. Kościół mi się zamazał, nie widzę nic. Może ja wyjdę na chwilkę… No dobra, ok, wychodzę, pooddycham, wrócę na komunię. Yyyy… gdzie jest wyjście? Prosto pójdę. Jaaaasność.
- Dobrze się panienka czuje? – No tak trochę mi słabo…
I w tym momencie urwał mi się film. Basia powiedziała, że sekundę po tym, jak wyszłam z kościoła, tratując Marysię, padłam i zemdlałam. Ja! Zemdlałam! Nigdy mi się to nie zdarzało wcześniej. Potrafiłam stać godzinami z sztandarem choćby hufca i czuć się świetnie. Ogólnie to mogę teraz powiedzieć, że po np. pół godzinie walki z sobą, gorąca, duszności, mroczków przed oczami, moment stracenia przytomności jest po prostu piękny. Sory za tą piękną składnie i w ogóle, ale chciałam koniecznie to opisać, a nie widziałam jak. Jak tylko wpadnę na jakiś mega genialny pomysł, to napiszę nową notkę, żeby ta nie straszyła na samym ‘czubku’.
Btw. Pozdrawiam wszystkich rodziców czytających tego bloga! :D
Związek Boga i człowieka jest jednym wielkim rozczarowaniem. Bóg, szóstego dnia stworzenia, powiedział, że człowiek jest dobry i ofiarował mu wolną wolę, czym z całą pewnością zapewniał sobie i swojemu nowemu dziełu niepewną przyszłość. Rozczarowanie Boga numer 1 – Ewa zrywa jabłko. Rozczarowanie Boga numer 2 – Kain zabija swojego brata. Kilkaset lat później (od bajki, czyli pierwszych 11 rozdziałów Księgi Rodzaju, przechodzimy do historii tak realnej jak choćby powstanie warszawskie) przychodzi Wielkie Rozczarowanie Boga, rozczarowanie numer 3 – w wyniku zepsucia moralnego ludzi, miłosierdzie we własnej osobie mówi, że nie popuści i wytłucze wszystko co samo stworzyło. Bóg zsyła potop, dając człowiekowi szanse na zrehabilitowanie się. Nie twierdzę, że my jesteśmy lepsi lub gorsi od ludzi współczesnych Abrahamowi. Izraelici mogli zabijać, cudzołożyć, kraść, czcić bożków i kłamać. Izraelici zabijali, cudzołożyli, kradli, czcili Baala i kłamali. My, dziś, możemy zabijać, cudzołożyć, kraść, czcić bożków i kłamać. Zabijamy, cudzołożymy, kradniemy czcimy Internet i kłamiemy. Pakiet grzechów od zarania dziejów jest ten sam: był i będzie przez nas wykorzystywany w stu procentach. Bóg ma prawo czuć się rozczarowany. Ile ma świętych? Kilkaset? Kilkadziesiąt tysięcy? Może kilka milionów? Te liczby są niczym w porównaniu z tym, ile ludzi przewinęło się przez ziemię w ciągu ostatnich dwóch i pół tysiąca lat.
Każdemu z nas może się wydawać, że Bóg jest niesprawiedliwy. Czemu ja nie umiem śpiewać, a ktoś inny umie? Czemu ktoś ma bez większego wysiłku świetne oceny, a ja mam gorsze, mimo dużego wkładu pracy? Boża sprawiedliwość jest poza zasięgiem naszego umysłu. Nie możemy jej zrozumieć, możemy jedynie wierzyć, że Bóg wcale nie jest rozkapryszonym dzieciakiem, który dźga paluchem małych człowieczków, żeby patrzeć, jak zwiewają. Często nie stać nas na tą wiarę i czujemy się rozczarowani z byle powodu. Nawet człowiek głęboko wierzący może czuć się rozczarowany. Modlił się, pościł, śpiewał, łaził do kościoła, prosił… a tu zonk. Bóg mimo wszystko nie spełnił prośby. Bóg nie jest maszynką. Nie możemy z jednej strony wrzucić odpowiedniej ilości litanii, kilka dni postu, kilka dobrych uczynków i oczekiwać, że z drugiej strony, w jajku niespodziance, wyleci nasza spełniona prośba. Dlaczego? Ano dlatego, że człowiek jest tylko człowiekiem i nie wie do końca, co jest dla niego dobre. Ale co wtedy, kiedy prosimy o coś (według nas) bezpretensjonalnie dobrego? Przykładowo: wnuczek modli się o zdrowie dla dziadka. No wszystko pięknie, altruizm i w ogóle. Jeżeli w zamyśle Boga dziadek ma wyzdrowieć, wtedy wysłucha prośby, a jeżeli śmierć dziadka jest narzędziem, które Bogu jest potrzebne, żeby coś zrobić, dziadek, mimo modlitw wnuczka, umrze. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie warto prosić o nic, bo wszystko jest z góry przesądzone. Cytując pewną mądrą animatorkę: ty masz zawsze prawo prosić, a On na zawsze prawo odmówić. Podsumowując: Bóg ma prawo być rozczarowanym, my nie mamy. Lajf ist brutal end full of zasadzkas end samtajms kopas w dupas.
Konfederację warszawską mam gdzieś, zaraz lecę usypać stos. Jak ta przerośnięta czternastolatka nie zostanie ukarana to Tankian i Hetfield skoczą z mostu. Nic nie miałam do Avril Lavinge, jedna jej piosenka nawet mi się podobała, ale teraz to przesadziła. Sprofanowała moje dzieciństwo.
Pamiętam, kiedy w trzeciej (może drugiej?) klasie podstawówki każdy uczeń przynosił do szkoły płytę ze swoją ulubioną piosenką. Wiecznie leciał rap, przynoszony przez Burasa:
albo
Niestety „Fuel” Paulinki zostało wyłączone po jakichś 3 sekundach i skomentowane wymownym spojrzeniem pani Marysi i również wymownym „fuuuuuuuj’ ze strony klasy.
A żeby poświadczyć, że dla Lavigne nie ma żadnej świętości, pokażę jeszcze to: