Archive for Czerwiec, 2010

28

łaj, de fak, blog?

cze
2 Comments »   Posted by ryba |  Category:inne

Odkąd mam tego bloga jest mi jakoś łatwiej myśleć. Z reguły (wbrew pozorom) myślę, czasem bardzo dużo, za dużo. Pisanie tutaj pozwala mi to uporządkować. Taka forma dialogu z samym sobą, choć teraz to przypomina bardziej kłótnię. Od powrotu z Czech w zeszłym roku wiem już, co chciałabym robić do końca życia (wiem jak to patetycznie brzmi, wiem). Niestety (a może właśnie stety?) szanse na powodzenie są mniejsze niż zero. Mimo że nigdy się z tym nie pogodzę, muszę planować coś konstruktywnego. Cokolwiek. I tu leży pies pogrzebany. Prawie żaden zawód nie wydaje mi się atrakcyjny. Ale wracając do meritum: dlaczego akurat blog, który może przeczytać dosłownie każdy?  Bo blog zmusza mnie do zrozumiałego formułowania myśli, z czym chyba zawsze będę mieć problem.

Btw. Nie, nie przechodzę żadnego kryzysu, ani nie zaniedbuję pisania – po prostu staram się nie zaśmiecać tego miejsca, tak jak to miałam wcześniej w zwyczaju (:

more...
21

Z cyklu „optymistyczne podsumowania”

cze
1 Comment »   Posted by ryba |  Category:inne

Kończę gimnazjum. Mam parę osiągnięć, mam dobrą średnią, dobre wyniki testów, dobrą ilość punktów do liceum, wszystko dobre. Umiem wszystko, czyli nic. Ludzie renesansu nie istnieją.

Mimo stereotypu warszawiaka, mimo kultu Krakowa – podobało mi się w Warszawie. Jedynie właściwe określenie dla tego miasta, jakie przychodzi mi na myśl, to „sympatyczne”

[KLIK->powiększa się]

more...
 | Tags: ,
13

aiaiao!

cze
6 Comments »   Posted by ryba |  Category:inne

Pójdziesz za mnie na wartę? Ok, ok. Tam, przy tylnej bramie. Anka, gdzie masz ten lakier? Nie rzucaj w nią moją bluzką. Adaaaaa, Adaaa… padać zaczęło, zdejmij pranie, prooooszę… Zimno! Epidemia trzydniowej grypy. Harcerz jest zawsze pogodny. Dzik Cieszysław. Tomek z gitarą. Rozwód przed weselem. Nie chce mi się robić mężowi kanapek. Jeszcze tylko 5 dni? Pabiany, pawiany, że co? A ja będę w tych szyszkach tańczyć! Dalej, dalej, trzecią zwrotkę śpiewamy. Pani druhna Beata, megafial. Pasta jajeczna przed szałasem. Ja nie pójdę umyć tej menażki. Niebieskie spodenki, o matko… A kiedy ci dzik, przebiegnie drogę, nie myśl, że to pech; urwij mu jedną nooooogę! Nie ma tu dzików. Jak, cholera, nie, jak ja go widzę koło kuchni. Napiszesz mi to tego chwyty? Oj tam, oj tam, w 2006 to było dopiero! Rada Obozu do mnie! Co wy tam trupy trzymacie? Zabierać te koce! Ej, Paulina, może byś poszła do namiotu, co? =/ Nie po oczach! Anka nie śpij, bo nam flagę wezmą! Jak będziesz spała pod masztem, to to nic nie zmieni… Płetwal błękiiiiitnyyyy! NANANANANANANNANANAAAAAAAAAAAAA!…. No to masz po szarej lilijce. I co z tego, spróbuję za rok, haha…  Zabierzcie mu ten ręcznik! Matko boska, żyjesz?! Śledź to był..

Melodie mają to do siebie, że potrafią lepiej niż jakikolwiek pamiętnik przechowywać wspomnienia. Są jak skrzynie ze skarbami, które gubią się tylko po to, żeby je odnaleźć.

more...