Moja klasa mogłaby zrewolucjonizować szkolnictwo. II wojna światowa zaczęła się 21 kwietnia 1940 (też nie mam pojęcia skąd akurat taka data przyszła komuś na myśl), „fuhrer” znaczy zdrajca, a ZSRR zaatakował Danię, Belgię i Francję. Opanowaliśmy wszelkie techniki rozwalania lekcji, dezorientacji nauczyciela, kłamstw zbiorowych, a do pani wicedyrektor dolatujemy w kilka sekund. Pobiliśmy i wciąż pobijamy rekordy w dyskwalifikacjach z konkursów, niskiej frekwencji i zastraszających wynikach testów próbnych. A żeby nudno w szkole nie było we wrześniu, to – według tego co nam powiedziano – klasa 1D zastąpi nas i zapewni rozrywkę gronu pedagogicznemu. Ave, kontynuujcie tradycję!
more...Archive for Luty, 2010
Wypala od środka, ściska w gardle. Całkowicie bezsilna. Tylko ona może sprawić, że złamiesz ołówek pisząc własne imię. Sprowadza ataki furii na przemian ze smutkiem tuż po przebudzeniu i pięć minut przed pójściem spać. Ten typ bezdennej tęsknoty, która zawiązuje duszę w supełki jednocześnie hamując łzy. Gorszy będzie tylko strach. Strach przed tym, że marzenie może się spełnić.
Prawa autorskie pasą się w spokoju. Nie mam nic do powiedzenia.
more...W szkole, nie powiem, ciekawie. Afera mundurkowa, „nie mogę panu powiedzieć gdzie byłam, jak mnie na lekcji nie było… ale już jestem” oraz trenowanie stu japońskich technik zwalniania się.
W zakładkach na górze umieszczam nowe opowiadanie („Dom”).
Nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Baj
[zdjęcia - KLIK -> powiększają się]
more...










