Dziękuje wszystkim, za komplementy odnośnie zdjęć – ciesze się, że się podobają. Ale będę się jeszcze bardziej cieszyć, jeśli wyrazicie to w komentarzach ;)
Btw. właśnie wróciłam z salki katechetycznej – zdałam pierwszą turę modlitw do bierzmowania, a księdzu bardzo podobał się napis „rzeźnia – masarnia”, jaki zrobiłam palcem na zaparowanej szybie.
Poza tym, szykuje się nowe opowiadanie – pojawi się za niedługo w zakładkach obok innych.
A oto zdjęcia z sesji w plenerze, która w sumie była nieco szafiarska. Trochę o okolicznościach zdjęciowania napisałam na fotoblogu (czyli jak szukałam właściciela ruin i goniłam Bogu ducha winne dziecko)
Miałam napisać coś o wczorajszym koncercie Farben Lehre, ale mulę od 10 minut i nic ciekawego z tego nie wychodzi, więc nie będę się już więcej wysilać i pójdę po najmniejszej linii oporu.
Repertuar twarzy jak na każdym koncercie w mdQ. The Freshmakers mulili ponad godzinę i nie byli fresz. Prawdziwe pogo (wiecie, co chcę powiedzieć) jest z wielu powodów nie jest dla mnie, ale nasze andrychowskie, emdekowe, jak najbardziej mi odpowiada. Podsumowując; wydarłam się, wyskakałam i jestem bardzo zadowolona.
Była mooooc ! ;d
[Znając mojego bloga kompozycja notki po opublikowaniu się zrypie, ale co tam. I tak nic z tym nie zrobię]
Byłam sobie ostatnio w bibliotece miejskiej. Wchodząc do działu dla młodzieży jak zwykle się sfrustrowałam brakiem lepszych propozycji. Znalazłam jedynie książkę Jacqueline Wilson, której jeszcze nie czytałam 8376581 razy (nie wiedziałam, że takie jeszcze są). Zaczęłam zastanawiać się, czy mój tata ma jeszcze kartę w czytelni dla dorosłych. O dziwo nikt się nawet dziwnie nie popatrzył, jak przechadzałam się między regałami i ekspedientka bez problemu zapisała mi jakiś tomik Baczyńskiego. Czuję, że Krzysztof Kudłacik powróci na listę aktywnych czytelników w bibliotece miejskiej.
Coroczne warsztaty feriowe z mister Hilą. Tym razem oszczędził nam układu do muzyki country i robiliśmy cha che i troche jive. Kuba z jakiegoś powodu nie mógł się pojawić, więc byłam partnerem jakiejś 9letniej (?) dziewczynki i strasznie mi się to podobało ;D Chociaż przyznaję, byłby ze mnie beznadziejny facet.
Mam ostatnio fazę na smęcącą Kasię Nosowską. Ta kobieta mnie zachwyca i denerwuje. Zawsze potrafi powiedzieć to, czego się boję. No i oczywiście moje last.fm odczuło też trochę więcej niż zwykle Marii Peszek. Jakiś czas temu zastanawiałam się, czy pod przykrywką offowości nie rośnie nam nowa Doda. Peszkowa chyba lubi czasem zaszokować („Dobranoc, idę spać, ku*wa mać, ku*wa mać”), ale cóż, taka już jest i taką ją lubię. Po nagraniu Marii Awarii straciła część fanów skłonnych do gorszenia się. I co? I nic. Gimnazjalistę nie tak prosto zgorszyć, więc Maria może na nas liczyć. Szczególnie podoba mi się to jak śpiewa, np. w Mam Kota dopowiadając zakończenia wyrazów po małej pauzie. Boooskie ;)
A tak w ogóle, to od juta zaczynam nosić na szyi tabliczkę „NIE OSWAJAĆ”. Z moją mentalnością małego szczeniaczka zbyt szybko i zbyt mocno przywiązuję się do ludzi.
W weekend wrzucę zdjęcia z dwóch nowych sesji. No i mam też nowego fotobloga, widocznego na blogrollu.
(cytując) Jestem tak głupia, że aż zęby bolą. Mojego tate zabolały zęby, bo oznajmiłam mu, że na mojej liście planów na przyszłość pojawiła się… ASP! Akademia Sztuk Pięknych i ja, to jakoś nie idzie w parze – wiem – ale czy studiując fotografię, muszę umieć rysować? (zawsze zostają mi jeszcze pedo-koty, pedo-buldożery i ich pedo-kierowcy rysowane w zeszycie Gumisia do fizyki). Niestety muszę uspokoić moich rodziców i oznajmić, iż właśnie przeglądając stronę ASP doczytałam się, iż interesujący mnie kierunek został… usunięty. Trzy filie (Gdańsk, Poznań i Łódź) pozostawiły go, ale w okrojonej formie: zaoczny licencjat. Czy da się jeszcze niżej? Więc krótko mówiąc
litpon.
Przeglądam sobie właśnie maxmodels i dochodzę do wniosku, że przydałyby się jakieś ramy wiekowe (mam na myśli od 18 w górę). Pierwszy raz na tą stronę trafiłam około rok temu i naprawdę było na co popatrzeć. Teraz, kiedy modelek i fotografów przybywa w tempie geometrycznym dobrze widać, że duża część z nich powinna trafić na fotke peel.Możliwe jest też to, że nie rozumiem samej idei maxmodes. Może o to tu właśnie chodzi? Może założe tam konto mojemu kotu?
Od środy rana mam aparat (ortodontyczny). Czuje się jak emerytka z protezą, bo nie mogę jeść nic twardego i zaraz pójdę robić budyń. Jestem zadrutowana na najbliższe 2,3 lata. Szczerze? Pomijając fakt, że boli, to się sobie z tym podobam. (żel przeciwbólowy polecony przez ortodontę jest mega – 70% etanol ;p)
Nigdy specjalnie nie czekałam na nowy rok. Ale kiedy zobaczyłam na ekranie komórki godzinę 23:50 to jakoś tak lżej mi się zrobiło, a przez głowę przeleciała mi myśl w stylu „jeszcze tylko chwile…”. To nie był dobry rok. Rok pod znakiem nerwów, płaczów i innych takich. Dojrzały i chwilę później runęły, moje największe, jak do tej pory, marzenia. Uświadomiłam sobie, że chcieć wcale nie znaczy móc, co było do tej pory moim jakby mottem życiowym (znalazłam sobie nowe, ale mam zaćme i nie przypomnę sobie jakie). No i dlatego teraz cieszę się na 2010, może coś się zmieni.
Święta minęły pod znakiem odpoczynku. Sylwester z dziewczynami baaardzo pozytywny był. Najlepsze było oglądanie Księżyca w Nowiu i moje uwagi do niego. Nigdy wcześniej nie miałam styczności ze Zmierzchem i tą całą sagą, więc co chwile naciskałam spację; to czym on jest? Wampirem jakimś? To ona nie wie?! eee… jaka Victoria? i tym podobne.
Wreszcie mam dziesiątą część Pamiętnika Księżniczki! Zaczęłam się ostatnio zastanawiać, co mnie tak zachwyca w tej książce. No i teraz już wiem:główna bohaterka. Czytam powoli. Będę tęsknić.
Piosenka na dziś.
Prosze Ciebie,
wiem, ze masz gie gie i klikasz biegle,
zintegrowany z kompem jakbys byl podpiety przez USB,
wiesz, gdzie wcisnac, zeby blysnac na forum,
i przylaczyc swoj glos do jakiegos choru, (he!)
ja to doceniam jak potrafie,
ze choc porzuciles papier,
to w Outlooku kultywujesz epistolografie,
i cieszy mnie to, ze wysoko mierzysz,
chociaz radosc przycmiewa to, ze zaraz sobie wylamie jezyk,
slowa pozwalaja na doslownosc,
ale jesli chodzi o polskie znaki to gowno,
ja na chlodno juz pare razy probowalem,
odnalezc sie i opanowac ten dialekt,
lecz chowam sie dalej, nie wiem jak to ogarnac mozna,
wiec mam dla Ciebie malutenka prosba,
badz czlowiekiem laskawym tak,
i od czasu do czasu wcisnij prawy alt.
Po raz pierwszy (Luca nie liczę) słucham hip hopu i szczerze mówiąc, jestem miło zaskoczona.