[pierwsza część notki.. poszła]
Przeżywam jakiś okropny regres. Na początku roku jeszcze wszystko było okej; ‘świetnie, Paulina, świetnie’, ‘dobre, dobre, lepsze!’ i ogólnie nie miałam powodów do narzekań, ale ostatnio pan Marek załamał ręce. Z resztą nie tylko on – Madzia też (Madzia to nasza osobista znęcaczka:). Cha cha od pięty, ramiona w górę, poskręcane stopy, głowa w dół i brak równowagi w sambie. Prosze mi bić brawo. Czeka mnie dużo pracy.
more...
W niedziele wieczorem znów próbowałam stawić czoło Tańcowi z Gwiazdami (Tańcowi z Ludźmi, Którzy Znają Gwiazdy – nazwa specjalnie na potrzeby tej edycji) – nie zdzierżyłam i ciekawsze wydało mi się pisanie opowiadania na Zaistego. W środę na kółku spodziewałam się oczywiście całej litanii zastrzeżeń, że ten bohater jest przerysowany, że zakończenie nie satysfakcjonujące i że nadużywam zdanie podrzędnego jakiegośtam.
Więc w środę kiedy już wszystkie szakale nicości (my, którzy wybieramy się na olimpiadę =D) zebrały się w 011 Zaisty zaczyna oddawać prace. Po jakiejś półgodzinie gadania, grzebie w stosie i papierów ‘a zdecydowanie najlepsze, wręcz doskonałe, jest opowiadanie..’ – byłam pewna, że dokończy mówiąc ‘..Eweliny’ i lekko mówiąc zatkało mnie jak wyciągną mojego ‘Lalkarza i Brygidę’.
Do piątku mam napisać ‘równie dobre, najlepiej zabawne opowiadanie’ które razem z tamtym pójdzie na konkurs talentów. A problem jest taki, że wena mnie opuściła a rzeczy zabawnych i lekkich nigdy nie umiałam pisać. Jeśli pod koniec kogoś nie zabije albo nie ześlę katastrofy, to znając życie nie będzie się dało tego czytać, bo będzie tak mdłe.
more...
Dziwnie się czuje. Zostałam w domu. I dobrze. Posiedze. Poczytam. Popiszę. Pouczę się w końcu szwabskiego.
W niedziele postanowiłam sobie obejrzeć (po raz w sumie, pierwszy) Taniec z Gwiazdami. Te genialne Passo Doble były tak energiczne, że prawie zasnęłam, a po trzecim obejrzanym slowfoxtrocie nawet robienie zadań z matmy na piątek wydało mi się atrakcyjniejsze. Albo ten program już taki fantastyczny jest, albo to tylko wina trudnych tańców jakie były w tym odcinku. Cóż, zobaczy się w niedziele.
Właśnie wysłuchałam sinlga Chylińskiej promującego nowy album – Modern Rocking. Jestem w ciężkim szoku. Disko, juhu i cekiny oraz tekst rodem z przeboju radia Zet. (dla porównania stara dobra Chylińska)
Za około miesiąc czeka nas test próbny z niemca. Kocham ludzi, którzy układają te zadania. Pytania jak dla idiotów; uczę się tego języka szósty rok, a w zadaniu pytają; jak zapytasz koleżankę, ile ma lat? Ambitne!
Za to fenomen tkwi w innym miejscu; mimo wszystko ja nie potrafię zrobić tych zadań na prawdę dobrze. Zawsze czegoś mi braknie.
Ktoś założył, że jestem idiotką i nie zgadł. Wychodzi na to, że jestem mega idiotką.
Na informatyce zajmujemy się arkuszami kalkulacyjnymi. Nie wiedziałam, że coś takiego nawet istnieje. Komputery szkolne takie już są; kiedy ja zapiszę coś w Moich Dokumentach pojawia się to na dysku C każdego z komputera w pracowni. ‘Czy ja nie mówiłem, że trzeba to zapisać na pulpicie?! Która to zapisała w Moich Dokumentach?!’. Aha, fajnie, to ja szybko wchodze do folderu i patrze; kilka plików. Może porobiłam jakieś kopie? To nic, zaznaczam wszystkie i kasuje. Jakieś pięć minut później dziewczyny wołają, że coś im zeżarło arkusze. Pan Białow się zdenerwował i kazał nam się przelogować, ‘bo mu system widocznie kasuje dokumenty’.
Hahahah, od dziś nazywam się System xD
A tak na koniec dodam, że jestem pod wrażeniem swojego intelektu – mama wysłała mnie do sklepu do odżywkę do loków, a ja wróciłam z szamponem prostującym. Oł jee ;p
Piosenka na dziś z cyklu stare ale jare.
Ryba
more...