Moja klasa mogłaby zrewolucjonizować szkolnictwo. II wojna światowa zaczęła się 21 kwietnia 1940 (też nie mam pojęcia skąd akurat taka data przyszła komuś na myśl), “fuhrer” znaczy zdrajca, a ZSRR zaatakował Danię, Belgię i Francję. Opanowaliśmy wszelkie techniki rozwalania lekcji, dezorientacji nauczyciela, kłamstw zbiorowych, a do pani wicedyrektor dolatujemy w kilka sekund. Pobiliśmy i wciąż pobijamy rekordy w dyskwalifikacjach z konkursów, niskiej frekwencji i zastraszających wynikach testów próbnych. A żeby nudno w szkole nie było we wrześniu, to – według tego co nam powiedziano – klasa 1D zastąpi nas i zapewni rozrywkę gronu pedagogicznemu. Ave, kontynuujcie tradycję!
sobota
16 lutego
Wypala od środka, ściska w gardle. Całkowicie bezsilna. Tylko ona może sprawić, że złamiesz ołówek pisząc własne imię. Sprowadza ataki furii na przemian ze smutkiem tuż po przebudzeniu i pięć minut przed pójściem spać. Ten typ bezdennej tęsknoty, która zawiązuje duszę w supełki jednocześnie hamując łzy. Gorszy będzie tylko strach. Strach przed tym, że marzenie może się spełnić.
Prawa autorskie pasą się w spokoju. Nie mam nic do powiedzenia.
Anka na ziarku grochu
W szkole, nie powiem, ciekawie. Afera mundurkowa, “nie mogę panu powiedzieć gdzie byłam, jak mnie na lekcji nie było… ale już jestem” oraz trenowanie stu japońskich technik zwalniania się.
W zakładkach na górze umieszczam nowe opowiadanie (“Dom”).
Nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Baj
[zdjęcia - KLIK -> powiększają się]
“Ruska zima” =D
Dziękuje wszystkim, za komplementy odnośnie zdjęć – ciesze się, że się podobają. Ale będę się jeszcze bardziej cieszyć, jeśli wyrazicie to w komentarzach ;)
Btw. właśnie wróciłam z salki katechetycznej – zdałam pierwszą turę modlitw do bierzmowania, a księdzu bardzo podobał się napis “rzeźnia – masarnia”, jaki zrobiłam palcem na zaparowanej szybie.
Poza tym, szykuje się nowe opowiadanie – pojawi się za niedługo w zakładkach obok innych.
A oto zdjęcia z sesji w plenerze, która w sumie była nieco szafiarska. Trochę o okolicznościach zdjęciowania napisałam na fotoblogu (czyli jak szukałam właściciela ruin i goniłam Bogu ducha winne dziecko)
Powiewam, ja i Anna.
KLIK -> POWIĘKSZA SIE
Miałam napisać coś o wczorajszym koncercie Farben Lehre, ale mulę od 10 minut i nic ciekawego z tego nie wychodzi, więc nie będę się już więcej wysilać i pójdę po najmniejszej linii oporu.
Repertuar twarzy jak na każdym koncercie w mdQ. The Freshmakers mulili ponad godzinę i nie byli fresz. Prawdziwe pogo (wiecie, co chcę powiedzieć) jest z wielu powodów nie jest dla mnie, ale nasze andrychowskie, emdekowe, jak najbardziej mi odpowiada. Podsumowując; wydarłam się, wyskakałam i jestem bardzo zadowolona.
Była mooooc ! ;d
[Znając mojego bloga kompozycja notki po opublikowaniu się zrypie, ale co tam. I tak nic z tym nie zrobię]


























